Kalendarium:

23 listopada
Założenie Poradni Psychologicznej Online "Naszą siłą jest pasja!"

Aktualności

W tym dziale będziemy informować o nowych artykułach   i wydarzeniach.

W tym dziale będziemy informować o nowych artykułachi wydarzeniach.
Etykiety , etykietki – czy mogą zaszkodzić ?
Marta Musiałek


Poruszając się po świecie medycyny możemy napotkać się na wiele nazw chorób. W  psychiatrii szczególnie jest to ciekawe bo można nazwać to czego nie  widzimy, możemy to zdefiniować i uchwycić w pojęcie. Każdy pacjent ma prawo do informacji na jaką przypadłość cierpi. Będąc świadkiem gorszego
zatopienia się pacjenta w chorobę po jej skategoryzowaniu zaczęłam się  zastanawiać się czy warto jest mówić pacjentom : „masz schizofrenię ,  masz depresję itd.”. Czy warto jest nadawać komuś etykietkę choroby , czy może lepiej tłumaczyć na czym polega jego problem i kierować na
rozwiązanie? Zafiksowanie się pacjenta na etykiecie jaką został określony może wywołać w moim mniemaniu pewne skutki . Mówię tutaj na przykład o obniżeniu nastroju (bo nazywając kogoś schizofrenikiem w społeczeństwie nie jesteśmy odbierani niestety najlepiej) , wytłumaczeniu trudności , szybszego skorzystania z rad słynnego w dzisiejszym świecie „dr Google” i tym samym nastrojenia się na pewne zachowania. W ten sposób możemy zacząć zauważać u siebie objawy, które być może gdybyśmy o niech nie wiedzieli wcale nie byłyby odczuwane (tak jak w przypadku podejrzenia ciąży u nastolatek już w 3 dniu po stosunku seksualnym zaczynają boleć piersi i są mdłości). Może podczas wizyty pacjenta warto by szerzej opisywać problem , wyjaśniać jego mechanizm i to w jaki sposób nasze wnętrze rzutuje na nasze zewnętrzne funkcjonowanie i odwrotnie. Absolutnie nie chodzi tutaj o zatajanie informacji na temat choroby. Wspólnie z pacjentem terapeuta może koncentrować się na sposobach rozwiązania problemu, wyuczeniu radzenia sobie z trudnościami i ze swoimi wewnętrznymi stanami. Pozostawienie pacjenta z etykietą tak jak pisałam powyżej w mojej ocenie może dać mu prawo do wymówek i wytłumaczeń jak : „mam depresję, ta choroba ma to dosiebie , że mogę mieć obniżony nastrój i mogę cały tydzień nie chodzić do pracy i niepodejmować aktywności, nikt nie może się przyczepić bo tachoroba tak ma”. Przy chorobach somatycznych ludzie również chcą wiedzieć na temat swoich dolegliwości jak najwięcej. To owszem zarówno wchorobach psychicznych jak i somatycznych słuszne w przypadku kiedy człowiek jest nastawiony zadaniowo „Co mogę z tym zrobić” „Gdzie mogę szukać pomocy” , natomiast jeśli zagłębia się w opis choroby, jej objawy i niemalże uczy się ich na pamięć jest dla mnie wątpliwa tego słuszność. Można by więc zapytać po co klasyfikacje, po co te wszystkie terminy? W moim mniemaniu niezbędna to wiedza dla lekarzy , psychologów ipersonelu medycznego mającego styczność z pacjentem. Oni uczestniczą w głównej mierze w terapii pacjenta, badania naukowe z którymi są na bieżąco prowadzone w określonych kierunkach medycyny więc trudno by byłopracować bez pewnych klasyfikacji i nazw. Podsumowując więc gdy sytuacja nie wymaga nazywania , klasyfikowania choroby może warto by działać psychoedukacyjnie i zadaniowo jak również trwać razem z pacjentem , wiele tłumaczyć, stworzyć relację równą i partnerską , a
terminologie pozostawić nieco z tyłu do wiadomości lekarzy i personelu medycznego.

"Nieco o inności"

Marta Musiałek

Dzisiaj parę słów o "inności". Co to znaczy być innym człowiekiem? Już samo słowo nasuwa pytanie Innym od kogo? No chyba od ogółu od tych 60 z  kawałkiem procent społeczności wg Gaussowskiej krzywej.
Według powszechnych głosów Inny to ten , który samotnie potrafi  przesiedzieć w parku cały dzień zastanawiając się nad sensem różnych  spraw, inny to też ten który ma chorobę psychiczną , inny który więcej  czuje , więcej rozumie i głosi to wszem i wobec mimo wszystko. No i co
chyba na czasie- inny to też ten w tym przypadku facet , który kocha  kolegę i chce z nim żyć i odwrotnie kobieta kochająca kobietę. Inny to  też ten , który w swojej skórze nie czuje się dobrze , nie czuje się
sobą i prowadzi codzienną bitwę z najgorszym do walki przeciwnikiem samym sobą - to walka na argumenty, często nie do pokonania kończąca się klęską .
Zastanawiam się czasem na ile ludzie zwani "Innymi" chcą być inni , a na ile chcą być w normie. Drażni ich to , że są traktowani inaczej , ale  chyba często też ich zachowania wskazują na to , że wyolbrzymaiają swoją inność przecząc tym samym temu , że chcą być jak reszta (mam tu na  myśli specjalne prawa , parasole ochronne, zwracanie na siebie uwagi i  inne). To zawiłe i nie mam poczucia mocy w sobie aby to oceniać i sądzę ,że małość człowieka nie pozwala na to by nazywać takiego samego homo  sapiens kimś innym , a często jak innym to gorszym. Widać jak lubimy oceniać , czuć się na piedestale , nieco, a może tak na poważnie władać ... recepta więc dzisiaj za Kardynałem Wyszyńskim  "Człowiek dopiero wtedy jest szczęśliwy, gdy może służyć, a nie wtedy,  gdy musi władać. Władza imponuje tylko małym ludziom, którzy jej pragną, by nadrobić swoją małość. Człowiek naprawdę wielki, nawet gdy włada,  jest sługą."
Zanim więc wydasz na kimś wyrok swojej oceny postaw sobie pytanie: Czy  jesteś na tyle wielki , że tak możesz - jeśli stwierdzisz , że tak możesz to... nie wiem jak to skończyć bo nie mnie to oceniać ...

Skomentuj ten artykuł
Kreator www - przetestuj za darmo